O nowej płycie, biciu rekordu Guinessa i wyjeździe do Japonii – wywiad z zespołem Pink Freud

Posted: 16 Maj 2012 in Wywiady
Tagi: , , , ,

Koncertowe Zwierzę: Zaczynamy od nowej płyty. Zapowiadaliście, że będzie mieć tytuł „DO-RE-MI-FOR-SA”. Dlaczego zatytułowaliście ją inaczej?

Wojtek Mazolewski: Dlatego że pomysł na tytuł „DO-RE-MI-FOR-SA” powstał wiele miesięcy temu. W trakcie pracy nad płytą, od lata 2011 do zimy, wydarzyło się tak wiele, że po prostu uznaliśmy, że byłoby bez sensu trzymać się kurczowo wcześniejszych pomysłów, skoro tak naprawdę te nowe są świetne i dają nam wiele satysfakcji. Byłoby dobrze podzielić się tą satysfakcją ze słuchaczami i zrobić coś, co jest naprawdę świeże i prawdziwe tu i teraz. Skoro ta płyta – na którą zrobiliśmy trzydzieści sześć numerów, wybraliśmy dwadzieścia sześć, a wydaliśmy jedenaście –  jest zupełnie nowym tworem niż ten, który zakładaliśmy w formie płyty „DO-RE-MI-FOR-SA” , to uznaliśmy, że tytuł też się powinien zmienić. To wcale nie wyklucza tego, że płyta „DO-RE-MI-FOR-SA” w tym składzie jeszcze kiedyś powstanie.

Skąd się wziął nowy tytuł?

WM: „Horse&Power”? To jest taka zabawa słowem, która ma wiele znaczeń i chyba już wielokrotnie mówiliśmy o tym, o co tam chodzi, więc poszukiwania w internecie wydają mi się być dla słuchaczy bardzo ciekawą wycieczką. Tomek tutaj bardzo ładnie dodaje, że bardzo istotne jest to, co się Wam kojarzy z takim tytułem i co wywołuje na myśli w Waszych pięknych głowach.

Nawet jeśli te skojarzenia są całkowicie inne od Waszych?

Tomasz Duda: Oczywiście, to nie jest żaden problem, jeśli ktoś sobie coś wymyśli, podłoży pod ten tytuł. Będzie nam bardzo miło, jeśli to będzie coś fajnego.

Zostaniecie na biciu rekordu Guinessa? Co prawda jutro macie koncert, ale możecie wrócić ;)

TD: Rekord Guinessa?

Adam Milwiw-Baron: Gitarowy, jest we Wrocławiu co roku.

Rafał Klimczuk: Pan Cichoński to organizuje?

Tak, zgadza się.

RK: Coś słyszałem…

WM: O czym?

O Rekordzie Guinessa, który praktycznie zaraz bijemy we Wrocławiu.

AM-B: Gitarowy.

RK: Przyjedzie dużo gitarzystów i będą grać „Hey Joe”?

AM-B: Tak.

TD: Ja nie gram na gitarze.

WM: Każda inicjatywa, która robi coś, by zjednoczyć ludzi, jest fajna. Obojętne, czy spotykamy się w metrze po to, by pokazać pupę. Na przykład podobały mi się akcje w różnych miejscach na świecie, że ludzie się umawiali, żeby na chwilę, na minutę rozebrać się do rosołu i postać w jakimś miejscu publicznym. Albo teraz jest w Polsce przygotowywana taka akcja, w której ludzie będą się spotykać w różnych miejscach dużych miast i razem tańczyć synchronicznie coś, czego wcześniej się nauczą. I to mają być tysiące ludzi! No więc fajnie, takie akcje są przyjemne, interesujące. Obojętnie czy gramy na gitarze czy nie, to fajnie jest spotkać innych ludzi, którzy mają taką samą zajawkę.

 Jak było w Indiach i wcześniej w Japonii?

WM: W Indiach byłem teraz z zespołem Wojtek Mazolewski Quintet i muszę powiedzieć, że byłem totalnie zaskoczony innością tej kultury w stosunku do tego, co my tutaj przeżywamy. Poziom życia tam jest dużo niższy niż nasz pod względem cywilizacyjnym i technologicznym. Wydaje mi się, że jedno z wrażeń, które przywiozłem stamtąd, to po prostu radość, że możemy żyć tutaj tak jak żyjemy, bo jest to naprawdę wielki dar. A z drugiej strony ludzie tam są bardzo uduchowieni i ich życie takie pozakonsumpcyjne, pozacywilizacyjne jest bardzo bogate. Z tego może bardzo dużo czerpać i starałem się to zrobić ze swoim zespołem. A o wyjeździe do Japonii z zespołem Pink Freud to można dużo opowiadać. Musisz każdego z osobna zapytać, każdy ci coś powie.

AM-B: Najlepiej, jak posłuchasz dzisiaj koncertu, bo w zasadzie 90% utworów jest inspirowanych tym, co tam przeżyliśmy i co tam się działo. To jest najlepsze określenie.

RK: Jak ktoś dostanie okazję posiadania taniego przelotu do Japonii, niech jedzie w ciemno. Tam jest naprawdę zajebiście.

TD: Również polecam.

Czego spodziewacie się dzisiaj na koncercie?

WM: Staramy się nie spodziewać niczego – obawy, oczekiwania to są zazwyczaj uczucia, które powodują wiele problemów. Więc im szybciej się ich pozbędziesz, tym lepiej dla Ciebie. Tak naprawdę dla nas przyjemnością jest spotkanie się z publicznością, a we Wrocławiu dawno nas nie było, więc bardzo czekamy na ten moment. Jesteśmy w trasie, w której promujemy album „Horse&Power”, którego ludzie jeszcze nie znają, więc to na naszych koncertach po raz pierwszy będą mieli okazję posłuchać tych utworów. To jest bardzo iskrzące spotkanie, kiedy ludzie nie wiedzą, co się wydarzy i możemy obserwować ich reakcję i w zależności od tego, jaka ona jest, takie flow łapiemy na koncercie. To taka… bardzo odważna, że tak powiem, gra, ale ufamy w inteligencję naszych słuchaczy i zawierzamy takiemu instynktowi łowcy. Nasi słuchacze zazwyczaj są bardzo zainteresowani tym, co w ogóle się dzieje w kulturze, muzyce i sztuce na świecie, dzięki temu ich otwartość  pozwala przygotować się na takie zderzenie z czymś, z czym wcześniej nie mieli styczności. Mam nadzieję, że to będzie kawał dobrej zabawy.

Dzięki za rozmowę.

rozmawiała: Natalia Kościńska

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s